Ubieraj się zdrowo!

Wszyscy mówią o tym, że należy patrzeć co i jak jemy, jakich kosmetyków używamy, a temat ubierania się schodzi na dalszy plan. Jasne, blogerki modowe radzą sobie świetnie, marki chętnie je wspierają, prezentują nowe trendy.

Niestety, nikt nie zastanawia się, czy to stylowe ubranie, zakupione w galerii handlowej jest bezpieczne dla naszego organizmu. Większość osób nie patrzy na metki, a w doborze nowego stroju kieruje się tylko i wyłącznie jego wyglądem, często nie zdając sobie sprawy, że chemia i szkodliwe substancje są nawet w naszych ubraniach.

Takie ładne, błyszczące… 

Szczególnie kobiety dają się skusić na wykonane z ciężkich, sztucznych materiałów. Dajemy się naciągnąć na poliester, akryl i inne wręcz plastikowe „materiały”. Przechodzą one liczne, skomplikowane procesy chemiczne, czyszczenia i barwienia, w których często używane są rakotwórcze odkażacze. Niektóre fabryki ubrań z tworzywa sztucznego używają gorszych substancji do konserwacji i samego wyrobu ubrania, niż my na co dzień do czyszczenia toalety, czy przepychania rur. Sztuczność jest trendy, ale sztuczność zabija.

Kiedy wybierasz ubranie.

Zerknij na metkę i zobacz z czego wykonano Twoją nową bluzkę/spodnie/koszule/bieliznę. Jeśli zawierają one te naturalne materiały:

  •  jedwab,
  •  bawełna,
  •  len,
  •  konopia,
  •  juta,
  •  wełna,

Twój wybór jest lepszy, jednak wciąż należy pamiętać o kilku ważnych sprawach.

To, że użyto produktów prosto z natury nie oznacza jeszcze, że są one zdrowe, a przy ich produkcji nie dodawano chemicznych, szkodliwych substancji, np do czyszczenia, czy barwienia. Tego już niestety nie dowiemy się z metki.

Jest jednak na to jeden sprawdzony sposób – dobrze wyprane ubranie uchroni przed bezpośrednim kontaktem z chemikaliami. Nie należy nosić ubrania od razu po zakupie, trzeba go wyprać, wysuszyć, wyprasować, aby najgorsze  konserwujące szkodliwe składniki nie zaszkodziły naszemu zdrowiu.

Szczególną ostrożność należy zachować w wyborze bielizny, ponieważ bezpośrednio przylega do ciała i wręcz oddaje chemikalia do naszych komórek. Majtki, biustonosze, skarpetki, brokerski, podkoszulki – to wszystko musi być wykonane z bawełny pochodzącej z eko upraw. Trzeba patrzeć, czy męskie majtki nie wykonane są z mocno barwionego, materiału syntetycznego, który nie tylko może powodować podrażnienia, ale może przyczynić się do rozwoju raka prostaty, a nawet osłabieniem płodności.

Każdą bieliznę po zakupie należy porządnie wyprać, a nawet wyprasować przed pierwszym użyciem. Nigdy nie należy zakładać jej od razu po zakupie!

Kilka faktów o procesie tworzenia ubrań. 

Większość upraw tej bawełny pryskanych jest pestycydami, herbicydami i innymi nawozami sztucznymi, które mocno wsiąkają w struktury rośliny. Wełna także nie jest do końca wolna od szkodliwych substancji. Zwierzęta pryska się wielką ilością środków pasożytniczych, a później po ostrzyżeniu czyści się rozpuszczalnikami z trójchloroetylenem, które nie tylko drażnią oczy i skórę, ale również wpływają na układ nerwowy.  Niestety tanie, robione masowo na wielką skalę ubrania nie są płukane z tej substancji, stąd często po zakupie bluzki na „kilka groszy” czuć można dziwny, chemiczny zapach.

Barwienie też nie jest takie kolorowe jak mogłoby się wydawać.

Barwnik EDTA, który nie tylko mocno zanieczyszcza środowisko i zakaża wodę, wpływa na osłabienie układu hormonalnego u kobiet. Używa się go do… barwienia wełny. Milutkie w dotyku, nie drapiące bawełniane ubrania barwione są mocno toksycznymi związkami chloru i siarki. Wśród tablicy pierwiastków używanych do tego procesu znajdziemy też równie trujący formaldehyd i sole amoniowe.

Budowlańcy używają materiału PCV, producenci ubrań też, aby nowy ciuch nie gniótł się tak szybko. Po zapoceniu się w takim ubraniu chemikalia przenikają do skóry powodując poważne szkody w organizmie.

Najgorszą substancją, której używa się w przemyśle włókienniczym jest jednak formaldehyd. Ta niesamowicie trująca i szkodliwa substancja na początku powoduje delikatne podrażnienia skóry, uczulenia, aż w końcu doprowadza do poważnych chorób jak rak skóry. Jego szczególną aktywność można dostrzec, kiedy zapocimy się, lub po prostu zagrzejemy. Formaldehyd nie lubi także kontaktu z mydłem i środkami piorącymi. Bardzo trudno jest się go pozbyć, a największą ilość notuje się w tanich, chińskich ubraniach, gdzie poziom substancji przekraczany jest trzy do pięciu razy. Przerażające?

Dlatego należy czytać metki, pamiętać nazwy tych najbardziej szkodliwych substancji i wybierać eko ubrania. Czasem lepiej zapłacić więcej, a mieć pewność, że nie narażamy się tak bardzo na działanie szkodliwych substancji.

Pierzcie nowe ubrania  przed pierwszy założeniem i wybierajcie świadomie!

Podobał Ci się artykuł? Dodaj mu zdrowia!
4